sobota, 25 czerwca 2011

Rozdział 2





Rano obudziłam się z myślą , że ten dzień będzie naprawdę wesoły . Po pierwsze niebo było całkowicie pozbawione chmur, zostało tylko złociste słońce, którego promienie zatrzymały się na mojej twarzy budząc mnie ze snu. Po drugie przeżyłam pierwszy dzień w szkole i teraz będzie tylko lepiej bo nie będę już obiektem rozmów wielu osób. No i w końcu po trzecie dziś znów zobaczę Scotta. Widziałam go zaledwie raz, a już nie mogę o nim przestać myśleć, to pewnie przez to że jest taki intrygujący i mam nieodpartą chęć poznania go bliżej by poznać tę lepszą stronę jego zachowania , charakteru .
Wszystkie poranne czynności wykonywałam już rutynowo, zaczynając od ubioru i czesania włosów , a kończąc na śniadaniu i wyjściu do szkoły. Przed szkołą czekała na mnie już Alice, przywitałam się z nią i z przykrością oznajmiłam jej, że mamy inny plan lekcji.
- Słuchaj nieudało się załatwić tak żebyśmy miały ten sam rozkład zajęć, więc widzimy się tylko na dwóch lekcjach dziennie.
- No trudno dobre i to. A konkretnie to na jakich ?
- Na biologii i trygonometrii .
- O to świetnie bo nie przepadam za biologią, więc pół lekcji możemy przegadać . A tego drugiego nie kminie, dlatego ty będziesz mi pomagała – Obie wybuchłyśmy śmiechem , po czym dodałam że mam teraz W-F i musze się jeszcze przebrać. Dlatego obie podążyłyśmy na swoje zajęcia.
W szkole Eric usiadł ze mną na angielskim i odprowadził na następną lekcje. Pozostali uczniowie rzadziej się na mnie gapili , a lunch zjadłam w towarzystwie Alice, Eric’a, Tom’a i paru innych osób, które już rozpoznawałam. Ale imion nie byłam jeszcze w stanie zapamiętać. Byłam uradowana gdy przeczytałam na tablicy zastępstw, że zwalniają nas dziś do domu zaledwie po pięciu lekcjach. Idąc korytarzem ku wyjścia zaczęłam już rozplątywać kabelki od słuchawek do telefonu. Robiłam to bardzo ostrożnie bo są takie delikatne i łatwo je zerwać. – Gotowe – powiedziałam do siebie, wybrałam najlepszą listę moich piosenek po czym nacisnęłam  „Play” i zanurzyłam się w rytmach mojej muzyki. Dziś już byłam ostrożna i mimo głośno puszczonej nuty rozglądałam się na boki by nie wylądować znów w jakiejś kałuży. Nagle poczułam lekkie szarpnięcie za tył mojej błękitnej koszulki, odwróciłam się wyciągając słuchawki z uszu.


- Witaj Susan.
- Cześć – Byłam zdziwiona i zarazem szczęśliwa widząc przede mną Scott’a. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że kompletnie o nim zapomniałam. Widocznie byłam zbyt zajęta nauką podczas zajęć. No przynajmniej wiem że jest jakiś sposób by się uwolnić od swoich myśli, które są strasznie natrętne. – Co tam u ciebie ? – Spytałam przyjaźnie .
- Wszystko okej, a ty skończyłaś już zajęcia ?
- Tak, a ty co dopiero zaczynasz ?
- Hehe , tak jakby. W sumie to nie mam dziś ważnych lekcji, więc może pójdziemy na spacer po okolicy ? Bo jak się domyślam przez trzy dni nie zwiedziłaś jeszcze wszystkiego. – To drugie to raczej nie było pytanie z jego strony , ale stwierdzenie. Natomiast bardzo trafne.
- Hm , no dobrze chodźmy – Powiedziałam uśmiechając się i nie wierząc, że właśnie teraz będę miała dobrą okazje by pogadać i dowiedzieć się jaki jest naprawdę.
- To od czego chcesz zacząć ?
- Wiesz wolałabym jakieś ciche miejsce, z daleka od centrum miasteczka – Powiedziałam nieśmiałym głosem i grymasem na twarzy.
- Heh , znam takiej jedno miejsce . Ale będziemy musieli iść tam 30 min. więc jaki ?
- Jeśli chodzi Ci o moją kondycje to jest w świetnym stanie – Uśmiechnął się sympatycznie po czym wskazał ręką kierunek naszej podróży. Zerknęłam przez ramię na dwie dziewczyny siedzące na murku przed szkołą, które wymieniły moje imię. Patrzyły na mnie jakby chciały mnie rozszarpać za to, że Scott ze mną rozmawia. Strach pomyśleć co by zrobiły gdyby podsłuchały naszą rozmowę i wiedziały by, że zamierzamy spędzić razem popołudnie. Wrr, aż ciarki mnie przeszły.
- Wszystko w porządku ? – Spytał zaniepokojony, najwyraźniej zobaczył moje dreszcze.
- Tak, tak. Zamyśliłam się tylko, no chodźmy bo za godzinę nawet nie dojdziemy – Roześmiałam się by nie wyczuł mojego zaniepokojenia.
Po chwili szkoła znikła za rogiem, a ja nadal rozmyślałam o tych dziewczynach. Nie wiedziałam jak o nie zapytać Scott’a -A on na pewno będzie wiedział- Powiedziałam do siebie.
- Scott powiesz kim były te dwie panny, które siedziały na murku przed szkoła ?
- Ta z lewej to była Carmen, a ta druga to Kate.
- Czemu tak dziwnie na nas patrzyły ? A raczej na mnie – Dodałam cichym tonem .
- To moja wina, bo my  to znaczy ja z Carmen byliśmy razem. Ale to stara historia, a one teraz nie lubią gdy rozmawiam czy zadaje się z innymi dziewczynami. Są wścibskie i to dlatego – Widać było, że chciał mnie przed nimi ostrzec, choć nie powiedział tego wprost.
- Czyli chcesz powiedzie że musze na nie uważać ?
- Można to i tak rozumieć. Skończmy ten temat, lepiej się rozejrzyj już jesteśmy na miejscu – Uśmiechną się łobuzersko pokazując mi ręką piękną leśną polane pokrytą przeróżnymi kwiatami. Chwycił mnie za rękę i usiedliśmy pod ogromnym drzewem , siedzieliśmy naprzeciw siebie. On milczał wpatrując się we mnie jakby chciał mnie taką zapamiętać myśląc, że zaraz ucieknę. Przerwałam tą cisze chcąc usłyszeć jego delikatny głos zanim będę musiała wracać do domu.
- Może opowiesz mi coś o sobie ? – Spytałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Po co przecież Alice już Ci pewnie wszystko o mnie opowiedziała.
- Myślę, że to co ona powiedziała to nie do końca prawda. A poza tym chce to usłyszeć od Ciebie .
- Pije, imprezuje, wagaruje, pale. Ale nie  jakieś papierosy, wole zielsko.  Myślisz, że dlaczego w poniedziałek dopiero szedłem do szkoły jak ty już z niej wychodziłaś ? – Bo musiałem odespać po imprezie, a dziś nawet nie miałem zamiaru tam iść. Przyszedłem by do Ciebie zagadać. I co to chciałaś usłyszeć ?! – Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, a ja zamilkłam na chwile.
- Nie – Pokręciłam przecząco głową – Chce usłyszeć tą drugą część, te w której grasz na gitarze, masz pasje, trenujesz grę w koszykówkę, a przede wszystkim jesteś tu ze mną. Te w której powiedział byś, że coś dla ciebie znaczę – W tym momencie popatrzyłam w jego śliczne błękitne oczy.
- Nie rozumiesz ? Ja nie jestem dobrym materiałem na chłopaka.
- Posłuchaj ! Potrzebowałam tylko jednej minuty, żeby Cię zauważyć, jednej godziny, żeby ocenić i jednego dnia, żeby pokochać, a jeśli odejdziesz będę potrzebowała całego życia by Cię później zapomnieć – Nadal patrzyłam w jego oczy czekając na reakcje po tym jak wyznałam mu miłość. Nagle zły napłynęły mi do oczy, jedna kropelka zaczęła płynąć po moim policzku zostawiając mokry ślad, a sama spadła na kołnierz mojej koszulki.
- Nigdzie nie odejdę, zostaje tutaj z Tobą – Swoją delikatną dłonią przetarł ślad na moim policzku jaki zostawiła zimna i mokra kropelka łzy.


 Zanim się obejrzałam nasze twarze dzieliło już tylko kilka centymetrów. Czułam jego oddech na swojej skórze. Czułam zapach jego perfum. Zapach przy którym nie umiałam się skupić i myśleć. Nagle zapragnęłam, żeby przestały nas dzielić nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym bo jego usta znalazły się na moich w tej samej sekundzie. Zaczęliśmy się całować bardzo delikatnie. Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie praktycznie nie używając siły. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego włosy. Nasze wargi współpracowały ze sobą bardzo dobrze, a ja chciałam żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Kiedy chciał się cofnąć przytrzymałam go delikatnie ustami, nie chciałam opuszczać tego pięknego miejsca do którego zawędrowałam dzięki niemu.

3 komentarze:

  1. Hej ! To ja LittleB z bloga www.always-be-mine.blog.onet.pl dobrze radzisz sobie z blogowaniem i widzę też trochę podobieństw łączących nasze blogi , ale o to się nie gniewam . Każdy jakoś zaczyna . Pisz dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog , czekam na kolejny rozdział ;**

    OdpowiedzUsuń